poniedziałek, 27 sierpnia 2012

10 wymiarów- podróż przez nieskończonośc



Zaczniemy od punktu. W sumie po chwili zastanowienia to dalej nie zaczęliśmy, ponieważ punkt jest bezwymiarowy, nie ma wielkości, nie ma objętości ani powierzchni. Jest po prostu pustym miejscem, które informuje nas o pewnej pozycji w której się znajduje. By przejść dalej potrzebujemy innego punktu. Obojętnie jak daleko będą się od siebie znajdowały, dalej są to tylko puste, bezwymiarowe i wyimaginowane miejsca w przestrzeni. Tak naprawdę nie znamy ani jednej rzeczy w całym otaczającym nas Wszechświecie, która byłaby prawdziwym punktem. Fizycy używają pojęcia punktu do określenia niektórych nieskończenie małych cząstek elementarnych które badają, ale w istocie nie są to punkty o właściwościach, które określa matematyka. Łatwiej jest to sobie wyobrazić, dlaczego nie istnieje nic co można by było nazwać punktem, ponieważ mimo tego, że najmniejsze znane nam cząstki elementarne są nieskończenie małe to jednak zgodnie z prawami matematyki muszą mieć nieskończenie małą objętość i powierzchnię. Zachowują się jak ramiona hiperboli, które mimo zmierzania do przecięcia się z osiami układu współrzędnego- nigdy tych osi nie osiągną.

Teraz między naszymi dwoma punktami utwórzmy linię. Znajdujemy się już w pierwszym wymiarze. Obiekt który stworzyliśmy- linia zakończona w dwóch punktach oddalonych od siebie ma tylko długość. Nie ma ona ani szerokości ani głębokości. Jest po prostu linią. Mimo tego, że znajdujemy się w pierwszym wymiarze to dalej za mało, byśmy mogli powiedzieć o jakichkolwiek zjawiskach fizycznych, które znamy. Aby jednowymiarowy obiekt jaki stworzyliśmy stał się bardziej bliski temu co znamy, musimy sprawić by stał się on obiektem dwuwymiarowym.

Weźmy teraz kolejne dwa punkty, utwórzmy z nich kolejną linię. Mamy już dwa jednowymiarowe obiekty. Teraz przyłóżmy te linię do siebie tak by tworzyły kształt krzyża. Dzięki temu prostemu zabiegowi wchodzimy w świat dwuwymiarowy. Nasz obiekt o kształcie krzyża ma już długość i szerokość. Zatrzymamy się w tym miejscu by opowiedzieć jak wyglądałoby życie w dwuwymiarowej przestrzeni. Posłużymy się do tego przykładem Płaszczaków- dwuwymiarowych istot, które opisał wybitny teolog i znawca literatury E. A. Abbot w 1884 roku. Opisał on życie Płaszczaków w swojej rewolucyjnej książce ?Flatlandia?. Zachęcam Was do przeczytania powyższej pozycji, a jeśli nie macie takiej możliwości gorąco polecam Wam zabawę z własną wyobraźnią- pomyślcie jak może wyglądać świat Płaszczaków, który rozgrywa się na powierzchni kartki papieru. Płaszczaki mogą poruszać się jedynie w lewo, w prawo, w górę i w dół- nie istnieje u nich możliwość pójścia ani do przodu, ani do tyłu. Kolejnym problemem z jakim spotykają się Płaszczaki jest brak znanego nam przewodu pokarmowego, który przecinałby ich ciało! Same w sobie Płaszczaki przypominałyby postacie z kart do gry- nie możemy zapomnieć, że mają one tylko długość i szerokość. Załóżmy, że jeden z Płaszczaków próbuje wyobrazić sobie nasz trójwymiarowy wymiar. Ponieważ, żyje on w dwuwymiarowym świecie nie potrafi wyobrazić sobie jak wygląda trzeci wymiar- głębokość. Załóżmy też, że na szczęście dla Płaszczakowego naukowca tuż obok niego przez jego dwuwymiarowy świat przechodzi trójwymiarowa piłka. Jak on by to widział? Na początku widziałby przed sobą punkt, po chwili w miarę przechodzenia piłki przez jego dwuwymiarowy świat widziałby jak punkt zaczyna tworzyć wydłużającą się linię, która w pewnym momencie zaczyna kurczyć się, staje się punktem i znika. Pomyśl jak dziwnie wyglądałby człowiek przechodzący przez świat Płaszczaka.

Przejście z dwuwymiarowego świata do trójwymiarowego powinno być dla nas znacznie łatwiejsze- ponieważ to w trójwymiarowym świecie toczy się całe nasze życie. Dla nas oczywiste jest, że wszystkie obiekty w 3 wymiarach posiadają długość, szerokość i głębokość. Ale jak można stworzyć trzeci wymiar?- bardzo prosto. Dwuwymiarowy świat rozgrywa się na płaszczyźnie- dokładnie takiej samej jak kartka papieru. Jeśli wyobrazimy sobie mrówkę idącą po płaskiej kartce papieru możemy założyć (dla uproszczenia), że porusza się ona w dwóch wymiarach. Załóżmy też, że mrówka doszła do skraju naszej kartki papieru. By dostać się w dwuwymiarowym świecie na przeciwległy kraniec kartki, mrówka musi się wrócić. Gdy zaś zegniemy gazetę na kształt rulonu i zestawimy obok siebie dwa przeciwległe krańce kartki mrówka nie będzie musiała już się cofać. Znajdzie się ona w wyższym wymiarze. Można powiedzieć, że trzeci wymiar jest inaczej zagiętym dwu wymiarem- tak jakby skokiem z jednego punktu do drugiego w niższym wymiarze.

Mamy stworzone już trzy wymiary. Wydaje się, że dla pozostałych nie ma już miejsca. Do opisania wyglądu każdego obiektu wystarczy znać długość, szerokość i wysokość. W takim razie czym jest czwarty wymiar. Otóż jest to czas. Każdy zna czas i każdy myśli, że łatwo go opisać, ale dopiero przy głębszej analizie dochodzimy do wniosku, że nie potrafimy pokazać jak on wygląda. Nie potrafimy wyobrazić sobie jak wygląda czwarty wymiar ponieważ nasze mózgi nie są do tego przystosowane, ale nic nie stoi na przeszkodzie by porównać go do rzeczy jakie znamy z naszego trójwymiaru. Jeśli wyobrazimy sobie siebie samych teraz i minutę temu możemy narysować linię od tego co już było do tego co jest. Ta linia będzie linią czwartego wymiaru. Ściślej mówiąc, gdybyśmy potrafili widzieć w czwartym wymiarze wszystko co nas otacza wyglądałoby jak długie faliste węże. My sami wyglądalibyśmy jak długi falisty wąż z embrionalnym sobą na jednym końcu węża i martwym ciałem na jego końcu. Ale ponieważ nie jesteśmy w stanie widzieć w czwartym wymiarze, jesteśmy jak Płaszczaki- widzimy tylko trójwymiarowe ?klatki? (Płaszczaki widziały przekroje poprzeczne, my widzimy sceny- dokładnie tak samo jak na filmie) ukazujące nas samych w czwartym wymiarze.

W takim razie mamy już cztery wymiary- trzy przestrzenne i jeden czasowy w którym dzieją się wszystkie wydarzenia zachodzące w trzech wymiarach. Czy teraz możemy powiedzieć, że mamy już wszystko? Nie. Piąty wymiar najprościej traktować jako rozgałęzienie wielu czwartych wymiarów, które spotykają się w jednym miejscu- ale w jakim? Odpowiedź na pytanie w jakim miejscu spotykają się wszystkie ścieżki czwartego wymiaru jest prosta- spotykają się tam gdzie my chcemy, by się spotkały. Piąty wymiar zawiera nieskończenie wiele możliwości jakie możemy dokonać np. czy być kucharzem, pilotem, artystą. Ale to my dzięki oddziaływaniu w naszym świecie trójwymiaru dokonujemy wyboru jednej ścieżki w czterowymiarze dzięki czemu w określonym przypadku wszystkie pozostałe możliwości w piątym zanikają. Oczywiście piąty wymiar dotyczy każdego aspektu naszego życia np. czy pic rano herbatę, kawę, kakao, piwo czy może nic nie pic, albo czy iść do hipermarketu czy sklepiku za rogiem. W piątym wymiarze wszystko jest rozmyte i ma wiele możliwości, ale to my dzięki naszym poczynaniom w niższych wymiarach determinujemy piąty wymiar do przybrania konkretnego ?kształtu?.

Dochodzimy do momentu w którym pojawia się szósty wymiar. Jest on po prostu zagięciem piątego wymiaru tak by pozwolił nam przeskoczyć do innej rzeczywistości. Załóżmy, że jesteśmy biedni. W domu rodzinnym panowała bieda i tak zostało aż do dziś. W ?opcjach? jakie były dostępne w naszym dzieciństwie w piątym wymiarze nie było opcji ?bogactwa?. Szósty wymiar pozwala nam przeskoczyć z aktualnej pięciowymiarowej rzeczywistości do innej, gdzie takie pięciowymiarowe ścieżki mają już miejsce. Dzięki temu szósty wymiar możemy traktować jako zaginanie piątego do różnych rzeczywistości jakie mogą mieć miejsce.

Siódmy wymiar zaskakuje. Jest to zbiór wszystkich wcześniejszych wymiarów w punkcie takim jaki był przed pierwszym wymiarem. Ale wyjaśnijmy to prościej. Linia czwartego wymiaru zaczęła się w momencie Wielkiego Wybuchu- czyli w tedy kiedy zaczął płynąc czas. Linia ta podąża cały czas do przodu ponieważ jak widzimy Wszechświat istnieje, a linia ta skończy się dopiero w momencie skończenia Wszystkiego. Jednym słowem linia w czwartym wymiarze łączy Wielki wybuch w nieskończoną ilością możliwości jego końca. W naszym rozumowaniu linii końca Wszechświata jest nieskończenie wiele, dlatego siódmy wymiar traktujemy jako punkt w którym zawarte są wszystkie linie czasu zawierające w sobie opcje końca Świata. Mamy już nieskończoność jako punkt w siódmy wymiarze, który zawiera w sobie wszystkie możliwe scenariusze wszystkiego co zachodzi w naszym Wszechświecie. Wracamy niejako do początku podróży przez wymiary bo znowu znaleźliśmy się w punkcie, którego nie mamy z czym połączyć- bo jak mogą istniej inne punktowe nieskończoności jak nasza, do których moglibyśmy pociągnąć linie w ósmym wymiarze by połączyć ze sobą dwa nieskończone punkty w siódmym wymiarze? Otóż mogą istnieć i istnieją. Tymi innymi nieskończonościami są inne rzeczywistości które zaczęły się możliwie, że całkowicie różnie od tego jak nasza. Dookoła naszego Wszechświata istnieją inne Wszechświaty w których wszystko włącznie z prawami fizyki może być inne niż u nas. Tworzą one odrębne nieskończoności. To linie łączące te wszystkie Wszechświaty są liniami w ósmym wymiarze.

Pamiętacie jeszcze naszą mrówkę na dwuwymiarowej gazecie, która po zgięciu gazety trafia w trzeci wymiar? Na tej samej zasadzie działa to też przy zaginaniu ósmego wymiaru do dziewiątego. Jeśli stalibyśmy na jednej linii ósmego wymiaru łączącego siedmiowymiarowe nieskończoności musielibyśmy zagiąć te linie do dziewiątego wymiaru by skoczyć z jednej linii na drugą. Dziewiąty wymiar jest więc zaginaniem linii ósmego wymiaru.

Wkraczamy teraz do ostatniego (jak się zaraz okaże) dziesiątego wymiaru. Jest on? punktem! Punktem na który składają się wszystkie linie ósmego wymiaru łączące wszystkie nieskończoności jakie tylko istnieją. Mimo tego, że dziesiąty wymiar sprowadza się do punktu nie ma już innych punktów bo to w nim zawarte jest wszystko- wszystkie możliwe Wszechświaty, wszystkie inne punkty, prawdopodobieństwa i zdarzenia oraz niższe wymiary. W nim- w dziesiątym wymiarze- zawarte jest wszystko i nie da się dalej iść. Wszystko co nawet próbujemy umieścić obok dziesiątego wymiaru (chodzi o rzeczy w wyobraźni) spada do niższych wymiarów. Nie da się przekroczyć granicy dziesiątego wymiaru.

Dzięki temu, że dziesiąty wymiar jest ostatnim najwyższym wymiarem jaki może istnieć fizycy kwantowi twierdzą, że w teorii strun, super struny drgają właśnie w dziesiątym wymiarze. Struny drgają w dziesięciu wymiarach i mają przed sobą wiele różnych możliwości, ale to dzięki temu co dzieje się w naszych trzech wymiarach determinuje się wyższe wymiary w obrębie naszego Wszechświata do przyjęcia konkretnych ?kształtów?.

Rozumiem, że ta krótka podróż przez dziesięć wymiarów jaką tutaj przedstawiłem może przyprawiać o zawrót głowy i również może wydawać się niezrozumiała i nierealna. Jest to naturalne ponieważ nasze mózgi nauczyły się myśleć jedynie w trzech wymiarach przestrzennych i częściowo w czwartym wymiarze czasowym. Nie potrafimy po prostu zobaczyć innych wymiarów, mimo, że się w nich poruszamy!

Może wydawać się to niepokojące, że żyjemy w tylu wymiarach naraz, a nie zdajemy sobie tego sprawy. Dziwne wydawać się nam może również determinowanie wyższych wymiarów, by przybierały określone właściwości przez sam fakt ich obserwacji. Ja ze swojej strony zachęcam Was do zapóźniania się z filmem w którym koncepcja 10 wymiarów została bardzo ciekawie przedstawiona. Film można znaleźć tutaj. Zachęcam również do próby wyobrażenia sobie innych wymiarów ich właściwości, kształtów i tego jak wpływają na nasze życie. W próbach wyobrażania sobie innych rzeczywistości może wam pomóc Antykwariat na którym znajdziecie wiele ciekawych pozycji w których koncepcja wielowymiaru jest dokładnie opisana.

5 komentarzy:

  1. zainteresował mnie ten tekst i mam w związku z nim wiele powiązanych ze sobą pytań: skąd pomysł, że czas zaczął płynąć od momentu wielkiego wybuchu? Skoro czas nie płynął przed wybuchem a obiekty nie poruszały się, to co zainicjowało wybuch skoro świat tkwił w stagnacji? jak obiekty przechodzą na wyższy wymiar, np z trójwymiarowego na cztero, kto zagina kartki? skoro czwarty wymiar powstał w momencie wielkiego wybuchu oznacza to że wymiary sie mnożą czy współistnieją ze sobą? wersja druga wydaje mi sie bardziej prawdopodobna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zacznijmy od tego, że przed Wielkim Wybuchem nie było całkowicie nic, a nawet jeśli coś było to Wielki Wybuch usunął o tym wszystkie informację, więc na to samo wychodzi. Obecnie nauka przyjmuje wersję, że przed Wielkim Wybuchem nie było nic- czyli nie było też czasu. Stąd pomysł, że czas musiał zacząć płynąć wraz z Wielkim Wybuchem- po prostu nie ma innej możliwości, by czas zaczął płynąć jakoś po Wielkim Wybuchu. W 'momencie 0', gdy stało się to co się stało zaczął płynąć czas, oczywiście to czy były to sekundy, godziny, pikosekundy to już domena ludzi, że zaczęli wymyślać jak czas określić. Musimy przyzwyczaić się do tego, że właśnie w tamtym momencie z niczego powstało wszystko.
      Wszechświat nie był w stagnacji- Wszechświata w ogóle nie było, więc nie miało co być w stagnacji. Wiem, że dla osoby, która prawdopodobnie pierwszy raz spotyka się z takim problemem wizja, że nie było dosłownie NICZEGO, ani czasu, ani przestrzeni, ani niczego jest dość szaloną wizją, ale na dzień dzisiejszy jest to najbardziej prawdopodobna wersja.Co do inicjacji Wielkiego Wybuchu jest jeszcze bardziej szalona opcja- nie musiał mieć powodu, aby powstać. Z tego co obecnie wiemy, fluktuacje kwantowe nie muszą mieć przyczyny- po prostu się dzieją.
      Obiekty nie przechodzą z 3 do 4 i do 7 i 10 wymiaru. W tekście są to uproszczenia, aby łatwiej było można temat ogarnąć. Obiekty cały czas poruszają się we wszystkich wymiarach. Tak jak my. Idąc ulicą nie przechodzimy z pierwszego do drugiego i trzeciego wymiaru, a przy okazji jesteśmy utkwieni w czwartym. My po prostu istniejemy we wszystkich wymiarach.
      Nie wiem zbytnio o co chodzi z powstaniem 4 wymiaru... wszystkie wymiary jakie tylko mogły powstały w momencie Wielkiego Wybuchu i przenikają się między sobą. Wydaje mi się, że masz na myśli Wszechświat równoległy.

      Usuń
    2. dzięki za odpowiedź. Przyznaje że nie jestem obeznany z tematem ale wydawało mi się, że wszechświat powstał z czegoś, a skoro coś przestrzennego już było to by oznaczało, że co najmniej 3 wymiary już były przed wybuchem.Zgodnie z tekstem Wielki Wybuch zainicjował bieg czasu czyli czwartego wymiaru, stąd pytanie o powstanie czwartego wymiaru czyli przekształcanie się obiektów trójwymiarowych w cztero i więcej wymiarowe. Wydaje się nieprawdopodobne, że jakiekolwiek wydarzenie może dziać się bez przyczyny, problem raczej w tym że nie umiemy jej poznać. Czytałem, że teoria o świecie dziesięciowymiarowym jest jedną z co najmniej dwuch, a żadna nie jest potwierdzona. Ciekaw jestem jak wyglądałby film wyjaśniający przestrzeń 26-wymiarową :)

      Usuń
    3. No tutaj trzeba po prostu uzmysłowić sobie:
      -nie było nic- widzę, że ty dalej upierasz się, że była przestrzeń- nie było! i to trzeba pamiętać. Wiem, że to bardzo trudne, bo nawet największym umysłom czasami się to nie mieści w głowie, ale niestety (albo i stety) tak po prostu było. Wielki Wybuch to nie było rozszerzanie się Wszechświata w przestrzeni- to było powstanie i rozszerzanie się przestrzeni.
      -oczywiście teoria nie jest w 100% potwierdzona- ale obecnie najlepiej wyjaśnia to co się stało.

      Usuń
  2. Jak dla mnie czas istniał przed Wielkim Wybuchem. To jest jedyne dla mnie logiczne wyjście. Nie wierzę, że nie było niczego. Bo z czegoś musiał się Wielki Wybuch stworzyć.
    Tylko, że wtedy pojawia się pytanie - to z czego stworzyło się wszystko (cały wszechświat), skoro nie z niczego?

    OdpowiedzUsuń